Chiny 2006 Tajlandia 2007 Indie 2008 Nepal 2008 Tunezja 2009 Kambodża 2010 Wietnam 2010 Bruksela 2010 Singapur 2011 Malezja 2011 Polska
  Dziennik STREFA OLI Moje maratony Moja galeria zdjęć Niezbędnik w podróży po Azji Książki podróżnicze/podróżników Gdzieś zasłyszane i zapisane
Książki podróżnicze/podróżników

 

 

 

 

 

 

 

 

 Uwielbiam czytać książki.

Czytam na stojąco, na leżąco, siedząc, w tramwaju, w metrze, w pociągu, w samolocie, na plaży, w lesie, w górach... i nawet w toalecie. Właściwie to nie czytam tylko wówczas, gdy biegam lub pracuję:).

Tutaj o książkach podróżniczych, które albo czyta się jednym tchem albo po przeczytaniu chce się jak najszybciej zapomnieć:)

Może pojawi się coś z muzyki lub jeszcze coś innego, co mnie zaciekawi.


Bezapelacyjnie rewelacyjna książka Tomka Michniewicza "Samsara". Wciąga nawet tych mało podróżujących. I w przeciwieństwie do książki Marzeny Filipczak "Jadę sobie" zachęca do podróży. Facet nie przynudza, czasami jest dowcipny, czasami przeraża i przede wszystkim wie, o czym pisze. Rozbudza w nas podróżników i rozpala chęć do podróży do tego stopnia, że po przeczytaniu ostatniej kartki masz ochote spakować plecak i wyjść z domu. Zatrzymuje Cię tylko myśl, że "przecież mam pracę". Książkę polecam z czystym sumieniem!

http://tomekmichniewicz.pl/

 

 

 

 

 

 

 

 


Ciekawa i wciągające książka Wojciecha Cejrowskiego "Gringo wśród dzikich plemion". Biorąc pod uwagę poglądy autora na różne sfery życia, nigdy nie przypuszczałam, że pisze tak interesujące i barwne książki. Ta mnie "rozwaliła". Podróż opisana przez Cejrowskiego jest zaskakująca i pełna wrażeń. Takie opowieści chętnie czytam, ale tak daleko i do takich miejsc za całą pewnością się nie wybiorę.

http://www.cejrowski.com/

 

 

 

 

 

 

 

 


Hmmm.... książka Marzeny Filipczak "Jadę sobie" nie podobała mi się i wydawała mi, jakby napisała ją jakaś zakompleksiona osoba. Gdybym nigdy, nigdzie nie była i po tej lekturze miałabym zorganizować gdzieś podróż, zrezygnowałabym i żyła dalej w błędnej nieświadomości. Moim zdaniem książka zniechęca do podróży, do poznawania innych kultur i innej mentalności. Autorka jest bardzo negatywnie nastawiona do innych zachowań i mało otwarta na to, że nie tylko Polacy są na świecie. No cóż, żal mi takich ludzi, a pieniędzy szkoda na taką literaturę. Na szczęście sama tej książki nie kupiłam.

Może każdy powinien ocenić sam. Poniżej okładka książki..

 

 

 

 

 

 

 

 


"Powiedział mi wróżbita", Tiziano Terzani porywająca książka, jednakże raczej dla podróżników, a nie dla ludzi szukających nie wiadomo czego. Dzięki Terzani przeniosłam się w wiele zakątków Azji, które zwiedzałam, za którymi tęsknię, do których być może chciałabym wrócić i które nie koniecznie kojarzą mi się z jedzeniem azjatyckim, buddą lub innymi obrzędami. Terzani przedstawia nam codzienny styl życia i ubolewa przy tym nad amerykanizacją kultury azjatyckiej. Zgadzam się z nim całkowicie, bo Azja zatraca swoją odrębność przez wszystko to, co przychodzi do niej wielkimi krokami z Ameryki, ale także i z Europy. Książa przekonała mnie do tego, że jeszcze muszę wrócić do Chin i to w niedługim czasie, by właśnie zaczerpnąć ich na długie lata... Książkę oczywiście polecam.

http://www.terzani.yoyo.pl/

 

 

 

 

 

 

 

 

 


"Karawana do marzeń" Wandy Rutkiewicz to jedna z pierwszych książek podróżników, którą przeczytałam i to na krótko przed wyjazdem w Himalaje. A może właśnie po tej lekturze zaplanowałam wyjazd na trekking? Obecnie już nie pamiętam. Jednakże po rzeczytaniu "Karawany do marzeń" na długo pozostaje w pamięci obraz osoby z pasją. Góry można kochać i nie, można także chodzić po nich, by porobić kilka fotek. Wanda Rutkiewicz w górach ładowała swoje baterie życiowe, upajała się ich widokiem i całe życie spełniała swoje marzenia zdobywając kolejne szczyty. W górach też zgineła. Jej życie było pasją, jedną wielką przygodą i to właśnie o tym jest książka - o naszej polskiej Himalaistce. Książka daje dużo do myślenia.


"Duchy dżungli" Janusza Kaszy to podobna opowieść do tych Cejrowskiego. Jednakże Janusz Kasza swoją wybrawę opisuje znacznie barwniej i jak w mało której książce podróżniczej mozna tu odnaleźć wiele sytuacji niemalże sensacyjnych, czasami romantycznych, naukowych i przede wszystkim bardzo dużo w niej opisów kultury, tradycji i odmienności dalekich plemion indiańskich. Bardzo szybko ją przeczytałam, bo jest po prostu fascynująca.

Mój ulubiony fragment z rozdziału Zielony Raj z "Duchów dżungli": " Dżungla jest jak kapryśna kobieta. Wstaje o świcie ubrana jedynie w opadające mgły, z kroplami rosy we włosach. Przeciągając się leniwie, zastanawia się, w jakim dziś będzie humorze. Wędrowca wabi bogactwem swojego wnętrza. Jeżeli nieszczęśnik ulegnie jej szmaragdowym oczom i choć raz wejdzie w nią choćby na cal, ona wciągnie go głębiej, aż do zatracenia tajemniczym pięknem, kształtami i zapachem najcudowniejszych kwiatów. Będzie rzucać pod nogi nigdy niewidziane rajskie owoce, uwodzić wszystkimi barwami tęczy, wchłonie go w swoje wilgotne i gorące wnętrze. Śmiałkom obiecuje najcudowniejsze ze swoich skarbów - złoto, diamenty i szafiry. Zuchwałym plunie w twarz trądem i malarią, roztrzaska ich łodzie o skały, zatopi w wirach rzek i rzuci w otchłań wodospadów. Ocaleni z kipieli nie przeżyją spotkania z jej posłańcami - jadem grzechotników, zębami piranii, szczękami kajmanów i kłami jaguara. Wiernych kochanków nagradza za ból i łzy, żywi ich i poi swoimi sokami. Cierpliwym ukaże swoje tajemnice. Najwierniejszym z wiernych oddaje się cała, do utraty tchu i kołatania serca, po odwieczny krzyk zaspokojenia. Tych, którzy ją zdradzili, surowo karze, myląc ścieżki i zwodząc głosami wodnych syren aż po gorączkę i kraniec szaleństwa. Rozrzuca ich kości na dnie zdradliwych trzęsawisk, a tych, którzy w nią zwątpili, napiętnuje wiecznym opętaniem. Zachłannym ześle najgorsze ze swoich kar - straszliwe burze z piorunami i szaleństwo nieprzespanzch nocy aż do wypłakania oczu. Można ją tylko kochać albo nienawidzić...


Właśnie przeczytałam "Blondynkę w Tybecie" Beaty Pawlikowskiej i nie rozczarowałam się. Hmm... może następna moja podróż będzie właśnie do Tybetu? Kto to wie... Beata Pawlikowska ma świetną rękę do pisania i nie zapomina o różnych szczegółach, o których może napisać tylko kobieta. Tu "Blondynka w Tybecie" to świetny dzinnik/przewodnik, w którym jest bardzo dużo zdjęć, co uwielbiam w książkach podróżniczych. Wówczas wiem, że autor był tam i pisze o tym, co sam doświadczył i co sam przeżył. Mam pewność, że nie jest to książka sklejona z kilku innch. Kocham czytanie podpisów pod zdjęciami i mogę to robić wiele razy. Czasami po takiej lekturze i po systematycznym czytaniu podpisów - znam je już na pamięć.

http://www.oliwkowo.pl/


Pierwszy raz przeczytałam książkę, która jest zapisem reportera z podróży tj. "Bliski Wschód" autorstwa Piotra Kraśko. Muszę przyznać, że zarówno kraj, jak i podróż oraz opowieść Piotra Kraśki wywarła na mnie ogromne wrażenie. Książka jest napisana w całkim innym stylu niż do tej pory miałam okazję czytać i przybliża nas nie tylko do sytuacji politycznej kraju, ale także do sposobu dostosowania się mieszkańców do warunków, jakie panują w ich państwie. Czasami miałam wrażenie, że Kraśko nieco przesadza albo ubarwia swoją opowieść, by była ciekawsza, jednakże wiem, że pisał prawdę. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wygląda życie w krajach Bliskiego Wschodu i gdy czytamy o tym, to większość informacji jest dla nas niewiarygodna i jakaś niedorzeczna. Książkę przeczytałam jednym tchen. Fakt jest krótka, zwięzła i na pewno nie może posłyżyć nam, jako przewodnik przed podróżą, a raczej jako informator, który nie tylko informuje, ale także ostrzega przed potencjalnymi niebezpieczeństwami. Podziwiam reporterów za ich odwagę i konsekwencję w dążeniu do uzyskania informacji.

 

 


"Hajer jedzie do Dalajlamy" Mieczysława Bieńka to najbardziej zwariowana, szalona, spontaniczna i niewiarygodna książka podróżnicza, jaką miałam okazję czytać. Bieniek w pierwszą podróż wybrał się bez jakiegokolwiek przygotowania, bez znajomości języka angielskiego i wiedzy, gdzie się wybiera. Jak sam twierdzi potrzebował tego, by "dalej żyć" i znaleźć sens życia. Książka wciąga nas natychmiast. Nie ma tu zbędnych przewlekłych opisów, nudnych wywodów i naukowego filozofowania. Bieniek pisze, co widział, co doświadczył, kogo spotkał, jakie miał propozycje i jak się dogadywał. Pisze do tego prostym i czasami śmiesznym językiem. Można przy tej lekturze się śmiać i płakać. Czasami szkoda, że jakaś przygoda się kończy albo, że autor nie rozwija tego akurat wątku. Fantastyczna relacja z wariackiej przygody do Azji, która daje dużo do myślenia. Polecam!

 


„Planeta według Kreta” Jarosława Kreta to pierwsza książka tego reportera-podróżnika, którą miałam okazję czytać. Pierwsza i przypuszczam, że ostatnia. Być może Pan Kret ciekawie opowiada, być może był wszędzie i zna wiele ciekawych historii, jednakże nie potrafi tego „przelać” na papier tak, by czytelnika wciągnąć w książkę, jak w przygodę.

Książka ma wiele interesujących zdjęć, każdy rozdział to inny kraj, ale co z tego skoro opowiadania nie są same w sobie interesujące. To taki rodzaj „suchego” przewodnika z typowymi zdaniami dla tego rodzaju książek z miernymi komentarzami autora. Autor przeskakuje z tematu na temat i z Państwa do Państwa nie wskazując w danym Państwie na cokolwiek interesującego, czego nie wiemy z przewodników. Czasami ma się wrażenie, że Kret nie lubi podróży, bo jest niewygodnie, brudno a niektóre tradycje i zwyczaje nudzą go i irytują. W książce brak jest pasji i zaangażowania w to, co się robi. Uważam, że szkoda wysyłać w tak dalekie i fascynujące podróże tak miernego obserwatora i komentatora. Nie zauważyłam w tej książce pasji autora. Sama książka wydała mi się nudna i bezbarwna.

W takich momentach doceniam to, że sama trochę podróżuję, gdy tylko mogę, przez to nikt nie może mi przedstawiać tak mylnego punktu widzenia, jak w tej książce. Książki nie polecam. Moim zdaniem żal wydawać pieniędzy…

 


Kraśko jest bardzo dobrym dziennikarzem, komentatorem, obserwatorem i także w jakimś sensie podróżnikiem. To wszystko znajdujemy w jego licznych książkach i także w tej: Szwecja - świat według reportera. Książka czyta się bardzo szybko i nie tylko dlatego, że jest bardzo krótka, ale dlatego, że jest bardzo ciekawie i dobrze napisana. Trafne komentarze, uwagi, spostrzeżenia, interesujące historie i barwne zwięzłe opisy. Kraśko nie stara się być wszechwiedzący i pisać o wszystkim i o niczym, on pisze tylko o tym, co widział, czego doświadczył lub był świadkiem, co wie, zna i co chce nam rzeczywiście przekazać. Książkę czyta się z niemalże zapartym tchem. Najważniejsze dla mnie jest to, że autor trzyma się konkretnego tematu i jest konsekwentny w pisaniu. Nie rozdrabnia się  na wiele innych wątków, które powodują ogólny chaos i wprowadzają czytelnika w błąd, po którym zaczyna mieć wątpliwości, o czym czyta.

Szczerze polecam książki z serii: „ Świat według reportera” Piotra Kraśko.


„Koniec jest moim początkiem” Tiziano Terzani w opracowaniu jego syna Folco Terzani to książka, która mnie zaskoczyła i bardzo ją polubiłam. Nie lubię czytać książek, tzw. wywiadów, gdzie ktoś stawia pytania i ktoś na nie odpowiada, więc już na wstępie pomyślałam, że być może jej nie przeczytam, a na pewno nie będę się męczyć z tego rodzaju pisaniem. Tak jest bowiem napisana, na zasadzie wywiadu, jaki udziela ojciec

Jednakże forma i styl książki zaskoczyły mnie do tego stopnia, że przeczytałam ją cała i do tego dość szybko. Nie przeraziły mnie nawet gabaryty i grubość oraz to, że będę ją nosić codziennie z pracy, do pracy, z kina do kina itd. Tajemnica Terzaniego tkwi w tym, że był zawsze świetnym reporterem, obserwatorem, który potrafi odpowiednio opowiedzieć nam, czego doświadczył i co widział. Jednym słowem książka wciąga nas, jak bagno.

Terzani podsumowuje tu całe swoje życie przed nieuchronnie zbliżającą się śmiercią. Tym samym przygotowuje się na nią a nam opowiada dodatkowe fakty, o których nie miał okazji napisać w poprzednich felietonach, reportażach i książkach. To taka trochę autobiografia, trochę historia i powieść. Myślę, że i jego syn był zaskoczony niektórymi faktami, które być może miał okazję słyszeć pierwszy raz podczas rozmów z ojcem. Jedno jest pewne Terziani wiedział i był o tym przekonany, że miał niezwykłe szczęście w życiu. Był przeszczęśliwym człowiekiem i dostał dawkę szczęścia większą od średniej, jaką otrzymują inni ludzie. Czuł, że dobrze spełnił swoją rolę w rodzinie i w pracy, osiągnął sukces na każdym polu swojej egzystencji i właśnie z takim przeświadczeniem umierał.

Terziani uważał, że z miejsc odwiedzanych należy zabrać tylko zdjęcia a zostawić ślady swoich stóp. On niewątpliwie pozostawił wiele swoich śladów i pozostanie w naszej pamięci bardzo długo.

Na koniec jedna z wielu refleksji z „Koniec jest moim początkiem” a mianowicie, że „ przewodniki turystyczne nie mają duszy, są pisane dla ludzi, którzy podróżują z plecakami i szukają lokalu, gdzie wydadzą o jedną rupię mniej. Ich lektura niewiele daje, nawet jeżeli w skrócie przedstawiają historię danego kraju”. Zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo jest powiedzieć, jak nie korzystać z przewodników i zwiedzić kraj?  Jednak da się , może tylko czasami należy temu zwiedzaniu poświęcić nieco więcej czasu i na pewno refleksji, jednakże warto spróbować i właśnie do tego Was zachęcam.

Książkę zdecydowanie polecam.

 

________________________________________________________________________________________
Książki Podróżnicze

Fajne zestawienie;)

Pozdrawiamy,
Republika Podróży
http://republikapodrozy.pl/ksiazki-podroznicze/

Książki Podróżnicze
2014-08-11 09:50
_______________________________________________________


 

 

Projekt MaWi 2009