Chiny 2006 Tajlandia 2007 Indie 2008 Nepal 2008 Tunezja 2009 Kambodża 2010 Wietnam 2010 Bruksela 2010 Singapur 2011 Malezja 2011 Polska
  Dziennik STREFA OLI Moje maratony Moja galeria zdjęć Niezbędnik w podróży po Azji Książki podróżnicze/podróżników Gdzieś zasłyszane i zapisane
Pisadełka/Skrawki Oli

To jest Ola - moja siostrzyczka. Właściwie także podróżniczka, do tego Ola pisze...

Pisze dużo i ciekawie, jednakże zazwyczaj "do szuflady", dlatego za jej przyzwoleniem zamieszczam kilka jej "pisadełek" lub może felietonów, albo "skrawków". Jak kto woli?

Poniżej jako pierwszy jej tekst inauguracyjny:)...

Kontakt do Oli: ola@kamilamorawska.pl

Pisadło inauguracyjne

2009-12-30 03:00

 

         Moja siostra i gospodyni tej strony w jednej osobie, uznała, że moje normalne rozważania, którymi zwykle częstuję swoich najbliższych, znajdą wspaniałe ujście wpięte w jej stronę internetową. Rozumiem, że w ten sposób Kamila ma nadzieję na zredukowanie mych drobnych, kopernikańskich odkryć dnia codziennego, a co za tym idzie zaprzestania uporczywej chęci werbalnego dzielenia się nimi. Czas pokaże J

Miejsce, które udostępniła mi Kamila stopniowo i leniwie zapełni się tekstami, które zostały napisane bardzo dawno, dawno i tymi współczesnymi, które będę pisać na gorąco, z całą zasobnością mojego teraźniejszego umysłu.

Pomysł dodania tekstów, jako odrobiny „skamielin” z czasów prehistorycznych pochodzi od mojej siostry. Ta idea na początku wydała mi się ciężko niemożliwa, by czas jakiś potem, wraz z pierwszymi wykopaliskami, uznać ten pomysł za możliwy.

 

Jest to przede wszystkim strona podróżnicza, a szlaki eksploracji świata moje i Kamili w jakiś sposób się łączą. Myślałam więc, by na początek podzielić się z Wami jakąś uniwersalną myślą, która spięłaby ten cudowny kawałek Azji, skosztowany w zupełnie odmienny sposób, zarówno w moim przypadku, jak i Kamili.

Pomyślałam, że elementem, który z powodzeniem mógłby połączyć ludzi, kraje, pałace, świątynie, archipelagi drobnych wysp jest, po prostu piękno.

 

Świat, którą stworzył i nieustannie tworzy człowiek, od zawsze stoi pod znakiem nieskończonego oddania istocie PIĘKNA.

Inspiracją całej tej pulsującej i mrugającej wrażliwej materii duszy jest organiczna potrzeba przedłużenia trwania piękna w człowieku i obok człowieka.

Nasze wewnętrzne nasycenie życiem rodzi się z delikatnego natchnienia pięknem, które to w rezultacie usprawiedliwia trwanie i życie całej naszej cywilizacji.

Czyż można odmówić piękna postaciom, które patrzą na nas z malowideł naskalnych ukrytych w tanzańskich grotach? Nawet, jeśli charakteryzuje je pewna niezgrabność mało doskonałej faktury bądź słabo wyćwiczonej umiejętności piórka przenoszącego na skałę rysunek ukryty w duszy twórcy? A ów pierwszy pęd ku sztuce pochodzi sprzed 35 tysięcy lat.

 

Można uznać, że gdy piękny człowiek patrzy na drugiego pięknego człowieka, to werbalizując swój zachwyt stwarza niezmącony przestrzenią wieków - akt uznania, iż piękno jest fundamentalnym ogniwem powstawania cywilizacji. Taka obserwacja była moim udziałem podczas jednego ze spotkań z przyjaciółmi. Wymyśliłam sobie wówczas, że wielcy artyści tworząc swoje dzieła kierują się podobnym aktem oddania. Imaginują wewnątrz swojej duszy obraz, który potem kształtują w wersji trójwymiarowej.

Wyobrażam sobie, że Michał Anioł kochał każde zagięcie płaszcza na uczestniku tego, co dzieje się w Kaplicy Sykstyńskiej, że Leonardo dopieścił każdy gest apostołów Ostatniej wieczerzy a Caravaggio ukochał delikatność, z jaką Bóg powołał świętego Mateusza.

 

Odwiedzając kraje Azji można być oszołomionym ilością kolorów, którymi Hindusi, Tajowie, Nepalczycy celebrują każdy element swojego życia. Rozpoczynając na ubiorze a na ozdobieniu auta kończąc. Przyglądając się tym codziennym korowodom barw doznałam wrażenia, że niektóre kolory dopiero odkrywam, jak gdybym mieszkając w Europie w ogóle ich nie widziała. Myślę, że ludzie tego zakątka świata są po prostu urodzonymi artystami. Piękno i otwarte serce bezwiednie inspiruje ich do oddania tego piękna w życiu codziennym.

 

W zasadzie ciężko u mnie znaleźć metafory związane ze sportem, by dość zręcznie i wiarygodnie wypadły J a jednak, mam na myśli pewne porównanie, które jako żywo wdziera mi się przy okazji powyższych rozważań na obraz duszy mojej.

Sztafeta.

Piękno przegląda się w sobie jak w lustrze, piękny człowiek oddaje pałeczkę tej nieśmiertelnej idei, drugiemu człowiekowi, by ten je porwał w pędzie i, by owe piękno trwało w nieskończoność.

 

Ola Morawska 

Kontakt do Oli: ola@kamilamorawska.pl



Temat:
Treść:
Podpis:
Przepisz kod z obrazka:




 

 

Projekt MaWi 2009