Chiny 2006 Tajlandia 2007 Indie 2008 Nepal 2008 Tunezja 2009 Kambodża 2010 Wietnam 2010 Bruksela 2010 Singapur 2011 Malezja 2011 Polska
  Dziennik STREFA OLI Moje maratony Moja galeria zdjęć Niezbędnik w podróży po Azji Książki podróżnicze/podróżników Gdzieś zasłyszane i zapisane
Pisadełka/Skrawki Oli

To jest Ola - moja siostrzyczka. Właściwie także podróżniczka, do tego Ola pisze...

Pisze dużo i ciekawie, jednakże zazwyczaj "do szuflady", dlatego za jej przyzwoleniem zamieszczam kilka jej "pisadełek" lub może felietonów, albo "skrawków". Jak kto woli?

Poniżej jako pierwszy jej tekst inauguracyjny:)...

Kontakt do Oli: ola@kamilamorawska.pl

Moje ciało

2009-12-20 13:00

Moje ciało

 

Moje ciało, rozrzucone na brzegach roztoczonych wśród luster spiętego dna letnich wędrówek, budzi się...Niecierpliwość nocy i gładkość dni, a moje serce rozbite na powierzchni tego lustra. Wpatrzone we mnie, ja wpatrzona w jego surowość. Gdzieś tam koniec obwieszczany jest w dalekich krajach, wśród dalekich mórz kwitną nowe zmysły, a ja wciąż patrzę na ten jeden obraz. Próbuję nazwać wszystkie te światy, które mnie ogarnęły. Dlaczego właśnie dziś, pod wpływem jednego słowa, wszystko, co mnie otoczyło i co mogło mnie otoczyć...było tobą? Słoneczna kraina twojego ciała rozkloszowała się na wietrze moich oddechów.

W miłości rozbitej na drobne wyspy kształtów, które choć istnieją, to wonności jej są nieznane. Cały skarb tej natury zamyka się jasnym, rozłożystym łukiem. Powstaję z nicości, wznoszę swoje drobne emocje na wierzchołkach odległych drzew w wyobraźni, w lesie życia, roztoczonym na dnie przejrzystej wody. Takiej, którą czasem można oglądać, gdy pozbawiona informacji o wojnach, żyje w falach nieznanych miejsc.

Ciało, wolne podążające za swoim instynktem, raj podążający za lepkim spojrzeniem spowolnionych dotyków dłoni.

Biały, świeży lodowiec i ja pośrodku.

Takie rzeczy się tworzą, takie królestwa upadają w ruinę, mocarstwa grzebią swoje dzieci, swoich bohaterów, wystawiając ich na niemożliwe próby...Takie rzeczy, podczas gdy tu twoje ciało tak spokojnie leży, a ty oddychasz tak dyskretnie patrząc na moje nieporadne próby uwięzienia ciebie, na wieki.

Nie wiedziałam, że żyjesz, nie potrafiłam uzmysłowić sobie istnienia kogoś takiego jak ty. W zatrzęsieniu informacji, wśród niezgrabnych prób znalezienia bliskości, w całym nieznośnym zapachu i smaku czegoś delikatnego, łudząco podobnego do ciebie, umierałam. Istotne sprawy, konwencjonalne przewroty w moim ciele i duszy, całe otoczenie wreszcie zaczęło, choć mozolnie,...łączyć się.

Wiem, że śmierć przychodzi każdej pustej sekundy bez ciebie, nicość bombarduje mnie ulotnymi sygnałami przelotnego życia. Gdzieś daleko, wyczekiwać będę letniego popołudnia, w aromacie twoich ust.

Kiedyś przez jeden błogi moment wydawało mi się, że widziałam ścieżki Twoich myśli, dojść do nich nie umiałam. Dzień jest płaski i prosty, dobroczynność wciąga dla mnie maskę zmierzchu. Podczas dnia zacierają się pragnienia, jest tylko analityczna koncentracja nad czynnościami.

Później jest noc..., Czarne wrota przestrzennych imaginacji, narkotyk omdlewający w swej czułości; gdy szatańsko wślizguje się w dłonie pełne ciebie. W twoich włosach wyczuwałam rajskie kwiaty, których nigdy nie widziałam i zapach białych migdałów, w żywej skorupie pulsujących instynktów...

Błąkam się po twoich uniesionych w powietrzu dłoniach, błąkam się po okolicy tego tlenu, którym nie mogę dla ciebie być. Spijam te drobne spojrzenia smukłe, wyrzeźbione w meandrach przestrzeni, wszystkich północnych okien świata.

Jestem.., Staję się kolejnym północnym oknem Twojego życia. Rozpinam szklane od niezrozumiałych słów konstrukcje, buduję świat istnienia w Twojej ciszy.

Mogę być wszystkim w tej wędrówce. Mogę być nieprzetworzonym przez rzeczywistość pragnieniem, którego nie należy smakować, w żadnej koniecznej formie dążącej do nieokreślonego wspomnienia.

 

Skąpałam się w twojej przestrzeni. Zawsze jak pokusa, jak niewiarygodnie rozpięty na tym bezkresnym ogrodzie posiadacz wątłego życia.

Są balkony, okna z widokiem na nieprzenikniony raj, samozwańcze wyspy-tułacze, do których wraca się zawsze pierwszy raz.

Moje ciało jest widownią walki, moje ciało występuje z brzegów i rozpryskuje swoją słodową kąpiel na wiecznie niezaludniony ceremoniał ciągłego powstawania.

 

Ola Morawska 2002

 

Kontakt do Oli: ola@kamilamorawska.pl

 

 

 

 



Temat:
Treść:
Podpis:
Przepisz kod z obrazka:




 

 

Projekt MaWi 2009